Eibsee – cudowne jezioro w Alpach i nasze spełnione marzenie

Jest! Zaczynam pisać własnie teraz post o Eibsee i czuję niesamowitą ekscytację mogąc przekazać Wam choć odrobinę swojej radości. Jakiś czas temu Eibsee znajdowało się na liście miejsc do zwiedzenia z SUPem, pisałam o tym w kategorii “W Planach” (o tu). Kto by pomyślał, że te plany się tak szybko ziszczą? Że nasza wymarzona podróż nad to jezioro nastąpi już za moment? Mieliśmy ku temu dobrą okazję, bo 19 września mijała nasza 8 rocznica ślubu. Tym łatwiej było namówić obie babcie do tego aby zostały z dzieciakami na weekend. Sprawdzaliśmy pogodę co rusz, prognoza potrafiła zmieniać się jak w kalejdoskopie. Rokowania jednak były optymistyczne ale nie idealne. Wystarczyło to nam – postanowiliśmy jechać i liczyć na sprzyjające okoliczności. No to w drogę!

Wyruszyliśmy w piątek w nocy. Około 1. Celem było Konigsee oraz Eibsee. Dwa dni – dwa jeziora – dwa niesamowite dni SUPowania. Ze Szczecina do miejsc docelowych było ponad 800 km, można pomyśleć: “szaleństwo… jechać taki kawał drogi tylko na weekend?”. No tak! Szaleństwo, ale czego nie robi się by spełnić marzenia? Nad Konigsee dotarliśmy około 10:30 – miejsce zachwycające, ale….

… Okazało się, że jezioro zlokalizowane jest w rezerwacie przyrody i jest bezwzględny zakaz pływania czy to kajakiem, czy SUPem, czy inną jednostką wiosłującą. Zawiedzeni (bo nasz zachwyt miejscem nie znał granic) musieliśmy się szybko przeorganizować i ruszyć nad inne jezioro. Padło na Chiemsee (też dużo o nim wcześniej czytaliśmy). Chiemsee także opiszę jednak dziś o Eibsee 🙂

Eibsee

Jezioro to uznawane jest za jedno z najpiękniejszych jezior w niemieckich Alpach. Położone jest około 1000 metrów n.p.m. u podnóża najwyższego szczytu Niemiec – Zugspitze. Eibsee zaliczane jest do najczystszych zbiorników wodnych w Górnej Bawarii. Woda ma turkusowy kolor. Dookoła jeziora wiedzie szlak turystyczny mierzący około 7 km. Widoki są bardzo malownicze, co zobaczycie na fotkach poniżej. Z SUPem czy też nie? Warto odwiedzić to miejsce!

wskazówka – mapa

Filozofii dojazdu nad Eibsee nie ma żadnej. Jest jedna droga, która tam prowadzi. Przejeżdża się przez urokliwą miejscowość Grainau. Niestety nie mieliśmy czasu jej zwiedzić. Udało się jedynie zjeść pizze po pływaniu, kiedy byliśmy już jak wygłodniałe wilki.


View fullsize

IMG_3887.jpeg
IMG_3887.jpeg

View fullsize

IMG_3883.jpeg
IMG_3883.jpeg

Dojeżdża się do samego jeziora, gdzie przygotowany jest spory parking dla turystów. Opłata za niego wynosi 4 euro za cały dzień pobytu.

Deski można komfortowo rozłożyć i napompować. Byliśmy na miejscu około 11:00 – obłożenia o tej porze jeszcze nie było. Turyści zaczynali się zjeżdżać, jednak należy pamiętać, że byliśmy nad Eibsee poza sezonem i pewnie chętnych do odwiedzenia tego miejsca było o wiele mniej niż w szczycie. Uważam, że wypad nad Eibsee wiosną lub własnie we wrześniu jest świetnym pomysłem, bo jeśli nie przepadacie za tłumami tak jak my, to jest to sprzyjająca pora roku.


View fullsize


View fullsize


View fullsize

IMG_3385.jpeg
IMG_3385.jpeg

View fullsize

Z gotowymi do zwodowania deskami podążyliśmy za strumyczkiem ludzi. Idąc asfaltową drogą dochodzi się nad brzeg jeziora i z każdym krokiem oczy otwierają się coraz szerzej, a szczękę trzeba zbierać coraz bardziej z ziemi! Dogodne miejsce do zwodowania znajduje się przy domku Wasserwacht – czyli takiego ichniego “słonecznego patrolu”.


View fullsize


View fullsize

IMG_3395.jpeg
IMG_3395.jpeg

wskazówka – warunki na wodzie

Tutaj też nie ma co się rozwodzić. Po zwodowaniu, kiedy minie już pierwszy szok zachwytem i złapiesz pierwsze równomierne oddechy można rozejrzeć się nie tylko wgłąb wody, ale także co się dzieje na niej. Na Eibsee znajduje się 8 mniejszych i większych wysepek i warto je zwiedzić. Każdy zakątek tego jeziora kryje w sobie coś urokliwego. Jezioro nie jest duże, nawet chwilowo byłam zawiedziona jego wielkością (bo chciałam pływać jak najdłużej). Ale liczy się często nie wielkość ale jakość. JAKOŚĆ w przypadku Eibsee to słowo KLUCZ.

My nasze zwiedzanie zaczęliśmy od popłynięcia w lewą stronę do linii brzegowej. Potem postanowiliśmy kierować się w prawo aby zahaczyć o każdą wysepkę, zatoczkę i ostatecznie dotrzeć do Untersee (malutkie jeziorko z prawej strony Eibsee – taki dopływ).


View fullsize

mapa.jpg
mapa.jpg

Co więcej napisać? Ja się wzruszyłam będąc tam. Pierwsze chwile na wodzie, bajeczna pogoda, zachwycająca natura, cud stworzenia oraz ukochany mężczyzna przy boku… wszystko to sprawiło, że najzwyczajniej w świecie, po babsku się wzruszyłam!

fotorelacja

Fotki nie są mocno podkręcone. Dodane trochę kontrastu i ostrości do niektórych, ponieważ jakość telefonowa robi swoje. Pisze o tym, żebyście wiedzieli, że tam naprawdę są takie kolory.

Pierwsze chwile na wodzie


View fullsize

IMG_3404.jpg
IMG_3404.jpg

View fullsize

IMG_3410.jpg
IMG_3410.jpg

View fullsize

IMG_3413.jpg
IMG_3413.jpg

View fullsize


View fullsize

IMG_3429.jpg
IMG_3429.jpg

View fullsize

IMG_3474.jpg
IMG_3474.jpg

Zwiedzając brzeg można natknąć się na jakieś podwodne skarby. Zobaczyliśmy dwie zatopione łódki, wiele zwalonych drzew oraz mniejsze i całkiem spore ryyyyby. Widoczność dna jest na poziomie nawet około 10 metrów albo i więcej. Tak sądzimy jako laicy. Ta zatopiona łódź znajdowała się minimum na poziomie 4-5 metrów pod wodą.


View fullsize

IMG_3439.jpg
IMG_3439.jpg

View fullsize


View fullsize


View fullsize

39ecdc51-d71d-49dd-a35c-b5218f61b9f1.jpg
39ecdc51-d71d-49dd-a35c-b5218f61b9f1.jpg

Wysepki i widoczność dna wokół nich zapiera dech! Widać każdy najmniejszy kamyczek. Koniecznie wybierzcie się nad Eibsee w słoneczną pogodę aby własnie móc zobaczyć ten niesamowity kolor wody i jej przejrzystość.


View fullsize

IMG_3497.jpg
IMG_3497.jpg

View fullsize

b4d9ca08-2e54-4064-82de-bce574484d29.jpg
b4d9ca08-2e54-4064-82de-bce574484d29.jpg