Glinna – spacer na jeziorze o zachodzie słońca

Aktualizacja: 5 dni temu

Jezioro Glinna, o matko tyle lat tam nie byłam! Ostatni raz, jeśli dobrze pamiętam to odwiedziłam to miejsce mając około 15 lat. Czyli ponad połowę życia temu! Że ja to jeszcze pamiętam? Generalnie nie było to jezioro, które często odwiedzałam za dzieciaka. Były miejscówki, które częściej nawiedzaliśmy z rodzicami/znajomymi jako miejsce naszego letniego chilloutu (Wołczkowo na przykład i grillowanie na polanach, łowienie jaszczurek itp). Z chęcią wróciłam po latach nad Glinną aby przekonać co się tam zmieniło.

Wykorzystaliśmy jeden z ostatnich najcieplejszych dni jesieni. Był 13 października a termometry wskazywały ponad 25 stopni. Jesień rozpieściła nas w tym roku! Piszę w czasie przeszłym ponieważ siedząc teraz przed kompem i klecąc te kilka zdań dla Was, za oknem własnie pada deszcz, jest mokro i mgliście. Zawsze w takich momentach marzę o przeprowadzce do ciepłych krajów 😛


Glinna o zachodzie słońca


Wybraliśmy się na zachód słońca ponieważ tego dnia miałam zajęcia na uczelni, które kończyły się planowo około 17:00. Nie będę teraz wzorem do naśladowania, ale żeby skorzystać z tej aury musiałam zerwać się z ostatniego wykładu. Słońce zachodziło już dość szybko. Apka pokazała, że o 18:15 będzie już za horyzontem. Nie chcieliśmy tracić czas na dojazd więc padło na Glinną. TO BYŁ MEGA DOBRY WYBÓR. JEZIORO PRZYWITAŁO NAS NIESAMOWITYM KLIMATEM!


IMG_5116.jpeg

Miejsce nie zmieniło się aż tak bardzo. Powstały nowe zabudowania blisko dojścia do jeziora. Przez to jest mniejsza dostępność dla ludzi “z zewnątrz”. Zaparkowaliśmy auto przed bramą wjazdową, prowadzącą do posesji prywatnych, wiecie szybkie dmuchanko, te sprawy i na wodę!


IMG_5115.jpg

Zabraliśmy ze sobą dzieciaki. To był ich ostatni wypad na SUPa w tym roku…. Niestety oni mało ruszają się na desce więc jest im zimniej niż nam. Często są lekko pochlapani i marzną im łapki. No i woda już o wiele zimniejsza…. Myślę, że kolejne wspólne pływanie czeka nas na wiosnę 🙂


IMG_5129.jpg

Jezioro było jak tafla lustra! Zachodzące słońce zrobiło taki klimat, że więcej nam do szczęścia nie było trzeba. Nasza cała rodzinka w jednym miejscu, w pięknych okolicznościach przyrody – pełnia radochy!


IMG_5148.jpg

IMG_7666.jpg

IMG_5156.jpg

IMG_7651.jpg

Jesienna aura była p r z e c u d n a ! Natura zachwyca za każdym razem!


IMG_7705.jpg

IMG_5173.jpg

IMG_7711.jpg

IMG_7673.jpg

IMG_5169.jpg

Na “końcu” jeziorka jest “tajny przepływ dalej. Ale tam jakieś zwierze szalało w trzcinach!


IMG_7726.jpg

A za tym przesmykiem trzcinowym ukazał nam się cudowny, różowawy krajobraz


IMG_7749.jpg

IMG_5193.jpg

IMG_7765.jpg

IMG_5222.jpg

Do brzegu dobiliśmy jak już było na prawdę ciemno! Może na zdjęciu tego tak nie widać. Na dodatek ostatnie 200 metrów płynęliśmy we mgle. To nasze pierwsze jesienne SUPowanie o zachodzie słońca. Zdecydowanie są one inne niż te letnie! Jesień – nie jesteś taka najgorsza!


IMG_7868.jpg

filmik

Często telefonem nagrywam takie urywki naszego pływania, które później składam w taką całość. Uwielbiam je kręcić! Ci z Was co śledzą mnie na insta ( KLIK – >>) na pewno kojarzą temat 🙂


Do następnego!


#glinna #zachodniopomorskie #binowo #sharksups #supsurfer #dzieckonasupie #szczecin #rodzinnie #standuppaddle #sup #jezioro

0 wyświetlenia0 komentarz