Wschód słońca na desce SUP

Nie wiem, czy nadal potrafię składnie i ładnie napisać jakiś post blogowy... Bez względu na przekonania o jakości mojego słowa pisanego, pokażę i opiszę Wam, jak wyglądał nasz niedzielny, czerwcowy poranek na wodzie....


Pisząc poranek, mam na myśli wschód słońca, które 5 czerwca w Szczecinie wstawało dokładnie o 4:35. Czy warto wcześnie zrywać się z łóżka po to aby o nieludzkiej porze machać wiosłem w wodzie? Sami oceńcie....

 

Organizowanie spływów, to coś co KOCHAM! Uwielbiam zabierać Was w mój SUPowy świat (ochrzczony już SUPversem) i pokazywać Wam sposób spędzania czasu na wodzie, który zapiera dech w piersiach. Kiedy kilka dni przed tym porannym spływem, zobaczyłam w prognozie pogody opcję na mglisty wschód słońca. Wiedziałam, że ogłoszę "nabór" na wspólne pływanie. Chętnych nie zabrakło!



kilka słów o organizacji


Koniecznością było spotkać się na zaplanowanym spocie o 3:30, aby spokojnie napompować deski i mniej więcej pół godziny przed wschodem słońca, być już na wodzie. Na godzinę przed pierwszymi promieniami słońca, robi się szarawo... nie jest ciemno! Widać poświatę zbliżającego się dnia... aura zaczyna robić się zjawiskowa...


Kiedy spotkaliśmy się nad brzegiem rzeki i mgła unosiła się nad wodą... czułam, czułam, że będzie pięknie! Jednak w najśmielszych życzeniach, nie spodziewałam się wówczas, że będzie aż tak TAK NIEZIEMSKO! Mgła uraczyła nas swoją obecnością aż 2 godziny, wędrując podobnie jak my kanałami Międzyodrza... W duecie ze słońcem stworzyła spektakl, który ciężko opisać . Może jakbym była poetką/pisarką, to więcej byłabym w stanie wyrazić poprzez słowa...

 

fotorelacja


Zdecydowanie łatwiej jest mi pokazać Wam ten piękny #SUPverse za pomocą zdjęć... Tym bardziej, że spora część z nich zrobiona jest przez pro fotografa Krzyśka Karpińskiego ! Krzysiek wkręcił się w SUPy równie mocno jak ja i już niejedną piękną sesję na SUPach wykonał... ta zdecydowanie należy do moich ulubionych.


Zacytuję Krzyśka : " No razem dajemy radę" - czyli moje wyczucie w organizacji spływów, planowanie tras i "zamawianie pogody", oraz jego utalentowane oko do łapania w kadr momentów, które warto uwiecznić.



enjoy lejdis and dżentelment...



Za bramami tej śluzy... czekał na nas SUPverse w najpiękniejszym wydaniu! Portal do innego wymiaru!



 

Poniżej fotki jeszcze w półmroku...



Momentami mgła mocno się zagęszczała... i było niewiele widać...

Aż wypłynęliśmy w miejsce, gdzie słońce wschodziło centralnie przed nami... Czekaliśmy na spektakl pierwszych promieni w ciszy i skupieniu z akompaniamentem żab i ptaków




Barwy się zmieniały wraz z wyższą pozycją słońca na niebie...



Pomimo tego, że słońce było już całkiem wysoko, nadal wiosłowaliśmy pośród mgły... Nie odpuszczała na mokradłach i wędrowała kanałami wraz z nami.









Uwierzcie, że te zdjęcia nie są podkręcone , to poranny SUPverse w czystej postaci!

Poniżej dorzucam kadry zrobione przeze mnie telefonem. Zobaczcie, że mega dał radę w tych warunkach.





Pod koniec spływu przycupnęliśmy na pomoście aby zjeść przygotowane przeze mnie dla wszystkich śniadanie. Wypiliśmy kawę i herbatę... Oszołomieni chwilę wcześniej oglądanymi widokami... spłynęliśmy na miejsce startu z nadzieją, że kiedyś jeszcze uda się upolować taki warunek na wodzie!





 

Warto było wstać o 2:30 aby przeżyć te chwile?


Jeśli masz ochotę poczuć więcej klimatu tego porannego spływu, to zapraszam Cię na mój instargam @sup_erka - tam znajdziesz relację wyróżnioną *MGŁA*

299 wyświetleń0 komentarzy